Duńskie biurko w stylu mid-century – charakterystyka
Danish Modern nie narodził się w latach 60.
Lata 50. i 60. stały się złotym okresem duńskiego wzornictwa, jednak jego fundamenty powstały wcześniej. Jedną z najważniejszych postaci był Kaare Klint, architekt i profesor związany z kopenhaską Królewską Duńską Akademią Sztuk Pięknych. Klint analizował historyczne typy mebli, proporcje ludzkiego ciała i sposób korzystania z przedmiotów. Nie proponował zerwania z tradycją. Interesowało go raczej jej oczyszczenie i dostosowanie do współczesności.
Ta różnica dobrze pokazuje, dlaczego Danish Modern nigdy nie stał się duńską odmianą Bauhausu. Niemiecki modernizm międzywojenny chętnie kierował się ku przemysłowi, standaryzacji, stalowym rurom i estetyce maszyny. Duńczycy zachowali drewno, stolarskie połączenia, wyczucie materiału i silny związek projektanta z warsztatem. Nowoczesność miała wyrastać z rzemiosła, a nie je usuwać.
Designmuseum Danmark określa Klinta mianem jednej z najważniejszych postaci duńskiego meblarstwa i wskazuje, że kolejne pokolenia projektantów rozwijały idee kształtowane w jego szkole. Międzynarodowy przełom Danish Modern muzeum wiąże natomiast z wystawą kopenhaskiego cechu stolarzy w 1949 roku. Amerykańscy dziennikarze zainteresowali się wtedy duńskim połączeniem komfortu, oszczędności formy i wysokiej jakości wykonania. W latach 50. i 60. wystawy w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie pomogły zamienić duńskie wzornictwo w produkt eksportowy o światowej renomie.
Biurko z Kopenhagi zaczęło więc trafiać do gabinetów w Nowym Jorku, Londynie czy Los Angeles.
Biurko miało dobrze wyglądać również z tyłu
W tradycyjnym biurku ściana rozwiązywała problem tyłu mebla. Projektant mógł skupić się na froncie, bo druga strona pozostawała niewidoczna. Duńscy twórcy coraz częściej traktowali biurko jak wolnostojącą bryłę. Mebel można było ustawić centralnie w gabinecie, dlatego jego tył otrzymywał równie staranne opracowanie jak część robocza.
Pojawiały się tam otwarte półki na książki, zamykane schowki, rytmiczne podziały stolarskie albo powierzchnie forniru dobrane tak, by rysunek drewna stał się dekoracją. Przykładem jest Model 75 Gunni Omanna dla Omann Jun Møbelfabrik – tekowe biurko z szufladami po stronie użytkownika oraz rozbudowanym systemem półek i schowkiem po przeciwnej stronie.
To zmieniało sposób obecności mebla we wnętrzu. Biurko przestawało być sprzętem dosuniętym do ściany i zaczynało działać niemal jak niewielka architektura. Mogło dzielić przestrzeń gabinetu, wyznaczać jego środek i prowadzić kompozycję całego pomieszczenia.
Tek nie był przypadkowym wyborem
Jeśli istnieje materiał szczególnie kojarzony z powojennym duńskim wzornictwem, jest nim teak.
Nie jest to oczywiście drewno skandynawskie. Pochodzi z Azji Południowej i Południowo-Wschodniej, a w XX wieku stało się jednym z materiałów intensywnie wykorzystywanych przez europejskie meblarstwo eksportowe. W przypadku konkretnego mebla vintage nie należy jednak przypisywać tekowi określonego kraju pochodzenia bez dokumentacji producenta.
Duńskim projektantom materiał odpowiadał z kilku powodów. Ma wyraziste, lecz stosunkowo spokojne usłojenie, dobrze znosi precyzyjną obróbkę i pozwala uzyskać ciepłą powierzchnię bez ciężkości charakterystycznej dla ciemnych, historyzujących mebli gabinetowych.
W latach 50. i 60. używano również palisandru, dębu, mahoniu oraz różnych gatunków drewna zestawianych ze sobą kontrastowo. Właśnie zestawienie oszczędnej bryły z intensywnym rysunkiem naturalnego surowca tworzyło napięcie charakterystyczne dla wielu realizacji Danish Modern.
Amerykański modernizm Eamesów chętnie eksperymentował w tym okresie ze sklejką, włóknem szklanym i technologią przemysłową. Duńczycy także korzystali z nowych metod produkcji, ale w wielu prestiżowych meblach gabinetowych pozostawiali materiałowi bardziej tradycyjny charakter. Drewno miało wyglądać jak drewno.
Floating top, czyli ciężkie biurko, które wygląda lekko
Duńskie biurka bywają zaskakująco duże. Dwa bloki szuflad, głęboki blat, schowki, półki – brzmi to jak przepis na ciężki mebel gabinetowy.
Projektanci nauczyli się jednak rozbijać jego masę.
Jednym z charakterystycznych zabiegów stał się floating top, czyli blat wizualnie oddzielony od korpusu. Niewielka szczelina lub cofnięte podpory sprawiają, że szeroka płaszczyzna wygląda, jakby unosiła się nad szafkami. Dochodzą do tego zwężane nogi, podcięcia korpusu, zaokrąglone krawędzie i uchwyty wyrzeźbione bezpośrednio w drewnie.
Zamiast aplikowanej dekoracji pojawia się dekoracja wynikająca z konstrukcji.
To bardzo modernistyczne podejście, choć inne niż w Bauhausie. Marcel Breuer potrafił zbudować mebel z ciągłej linii stalowej rury. Duński projektant podobny efekt wizualnego uporządkowania osiągał przez zmianę przekroju drewnianej nogi, odsunięcie blatu od korpusu albo perfekcyjnie poprowadzone łączenie dwóch powierzchni.
Różne środki, podobna dyscyplina.
Arne Vodder – pomiędzy Finnem Juhlem a gabinetem prezesa
W historii duńskich biurek szczególne miejsce zajmuje Arne Vodder.
Urodzony w 1926 roku projektant zdobywał doświadczenie stolarskie w warsztacie Nielsa Voddera, słynnego cabinetmakera współpracującego z Finnem Juhlem. Później kształcił się również w szkole prowadzonej przez samego Juhla. To ciekawa genealogia, ponieważ w projektach Arne Voddera spotykają się dwa światy: stolarska dokładność i bardziej swobodne, organiczne myślenie o formie.
Od lat 50. Vodder rozwijał rozległą współpracę z producentami, przede wszystkim z P.O. Sibast. Duża część tych projektów powstawała z myślą o rynku zagranicznym. Vodder coraz mocniej interesował się wyposażeniem executive offices – reprezentacyjnych gabinetów, sal konferencyjnych i wnętrz instytucjonalnych. Jego projekty trafiały później do banków, ambasad, hoteli i siedzib organizacji międzynarodowych.
Dobrym przykładem tego języka projektowego jest modernistyczne biurko tekowe Arne Voddera dla GV Møbler z 1960 roku, znajdujące się w kolekcji GARAGE GARAGE. Blat pozostaje delikatnie uniesiony ponad linią szafek, drewniane uchwyty mają geometryczną formę, a nogi biegną wzdłuż boków korpusu. Mebel pozostaje czytelny z każdej strony – dokładnie tak, jak przystało na wolnostojące biurko duńskiego modernizmu.
Gunni Omann i duńska obsesja na punkcie detalu
Arne Vodder nie był wyjątkiem. Gunni Omann, związany z Omann Jun Møbelfabrik, projektował w latach 60. biurka, sideboardy i systemy przechowywania, w których podobnie istotne stawały się proporcja, usłojenie forniru oraz niewielkie detale stolarskie.
Jego biurka dobrze pokazują charakter epoki. Na pierwszy rzut oka forma pozostaje spokojna. Dopiero później zauważamy profilowany uchwyt, lekko wystający blat, zaokrąglenie krawędzi albo dokładnie dopracowaną tylną bibliotekę.
Duńskie mid-century lubi ujawniać jakość powoli.
Nie potrzebuje ornamentu art déco ani teatralności Hollywood Regency. Nie próbuje też osiągnąć surowości brutalizmu. Piękno znajduje w materiale, proporcji i sposobie rozwiązania funkcji.
Czy Danish Modern jest tym samym co styl skandynawski?
Nie.
Współczesne określenie „styl skandynawski” stało się bardzo szerokie. Często oznacza jasne wnętrze, białe ściany, drewno i wizualną oszczędność. Danish Modern jest znacznie bardziej konkretnym zjawiskiem historycznym i projektowym.
Nie wszystkie jego meble są jasne. Palisandrowe biurka potrafią mieć niemal czekoladową barwę. Nie wszystkie są filigranowe. Część gabinetowych realizacji ma znaczną skalę. Nie wszystkie są również ascetyczne – Finn Juhl wprowadzał do duńskiego modernizmu miękkie, niemal rzeźbiarskie formy, a kolejne pokolenie, z Vernerem Pantonem na czele, zaczęło eksperymentować z tworzywami sztucznymi, intensywnym kolorem i futurystyczną geometrią.
Jak rozpoznać dobre duńskie biurko vintage?
Nazwisko projektanta ma znaczenie, ale samo nie wystarcza. Przy biurku z epoki dobrze zacząć od konstrukcji.
Trzeba obejrzeć sposób prowadzenia forniru, wnętrza szuflad, połączenia stolarskie, uchwyty, tylną część korpusu i powierzchnię blatu. W dobrych realizacjach żadna z tych stref nie wygląda przypadkowo. Często właśnie tył mebla zdradza klasę projektu.
Istotna jest również autentyczność. Sygnatura producenta, etykieta, numer modelu czy archiwalny katalog mogą potwierdzić atrybucję, ale ich brak nie oznacza automatycznie, że mebel nie jest wartościowy. Przy projektach anonimowych lepiej mówić uczciwie o duńskiej produkcji z określonego okresu niż przypisywać mebel znanemu nazwisku na podstawie podobnego uchwytu lub kształtu nogi.
Stan również wymaga rozsądnej oceny. Drobne ślady użytkowania, przebarwienia czy patyna należą do historii przedmiotu. Inaczej należy traktować poważne uszkodzenia konstrukcji, nieumiejętne szlifowanie forniru albo renowacje, które zatarły pierwotne proporcje i detal.
Biurko, przy którym projektowanie naprawdę miało znaczenie
Duńskie biurko mid-century powstało w epoce, która traktowała projektowanie użytkowe wyjątkowo poważnie. Projektant, stolarz i producent spotykali się przy jednym przedmiocie, a jego funkcjonalność nie usprawiedliwiała wizualnej przeciętności.
Dlatego dobrze zaprojektowany egzemplarz z lat 50. lub 60. nadal potrafi zbudować całe wnętrze. Może stanąć obok krzesła Arne Jacobsena, fotela Wegnera, lampy Poula Henningsena, abstrakcyjnej grafiki z epoki albo współczesnej sztuki i nie wyglądać jak rekwizyt z planu serialu o latach 60.
