krzesla mcm

Krzesła mid-century modern – dopasowanie do stołu i wnętrza

Krzesła mid-century modern potrafią całkowicie zmienić charakter jadalni. Liczy się jednak nie tylko ich forma, lecz także proporcja względem stołu, rytm konstrukcji i relacja z całym wnętrzem. Dobrze dobrany zestaw nie musi pochodzić z jednej kolekcji ani nawet z jednej dekady.

Najpierw stół

Klasyczny prostokątny stół skandynawski z czterema smukłymi nogami wprowadza do wnętrza określony rytm pionowych linii. Dostawienie sześciu krzeseł z rozbudowanymi drewnianymi podstawami może ten rytm niepotrzebnie zagęścić. Zamiast lekkiej kompozycji powstaje pod blatem gęsta konstrukcyjna siatka.

Im bardziej rozbudowana podstawa stołu, tym uważniej trzeba dobierać podstawy krzeseł.

Doskonale rozumiał to Eero Saarinen. Projektując w latach 50. kolekcję Pedestal dla Knoll, chciał uporządkować chaotyczną plątaninę nóg powstającą pod stołem. W 1957 roku jego stoły i Tulip Chairs otrzymały charakterystyczne pojedyncze podstawy. Zniknął klasyczny układ czterech nóg, a mebel zaczął przypominać obiekt wyrastający z podłogi.

Nie znaczy to jednak, że do stołu Saarinena trzeba automatycznie dostawić Tulip Chairs. Taki historycznie poprawny komplet może wyglądać znakomicie, lecz we współczesnym mieszkaniu bywa bardzo jednoznaczny. Ciekawszą rozmowę może stworzyć marmurowy Pedestal Table zestawiony ze smukłym krzesłem ze sklejki albo drewnianym projektem Scandinavian Modern.

Dobre proporcje zaczynają się od wysokości siedziska

Przy zakupie krzeseł vintage trzeba sprawdzić wysokość siedziska względem blatu, przestrzeń na nogi oraz konstrukcję oskrzyni stołu. Szczególnej uwagi wymagają modele z podłokietnikami. Piękne krzesło, którego nie można wsunąć pod blat, szybko zaczyna zajmować znacznie więcej miejsca, niż sugerują jego wymiary.

Znaczenie ma również szerokość siedziska. Przy długim stole sześć lekkich krzeseł może stworzyć spokojny rytm, podczas gdy sześć szerokich foteli jadalnianych całkowicie zmieni proporcje tego samego mebla.

Trzeba patrzeć także na wysokość oparcia. Niski blat i bardzo wysokie oparcia dzielą przestrzeń na serię pionowych pól. Przy niewielkiej jadalni może to wizualnie zamknąć wnętrze. Niskie krzesła pozostawiają natomiast więcej pustej przestrzeni nad blatem i pozwalają mocniej wybrzmieć innym elementom wystroju wnętrza.

To jedna z przyczyn, dla których wiele projektów połowy XX wieku tak dobrze funkcjonuje w mieszkaniach o ograniczonym metrażu. Ich lekkość nie zawsze wynika z niewielkich wymiarów. Często odpowiada za nią sposób poprowadzenia konstrukcji.

Wegner, Jacobsen i Eamesowie

Określenie „krzesło mid-century modern” obejmuje meble, które konstrukcyjnie mogą mieć ze sobą bardzo niewiele wspólnego.

CH24, czyli Wishbone Chair Hansa J. Wegnera, powstało w 1949 roku. Jego geneza prowadzi między innymi do chińskich siedzisk, które interesowały Wegnera podczas wcześniejszych poszukiwań projektowych. Drewniana rama, wygięte oparcie i charakterystyczna podpora Y tworzą formę lekką, lecz mocno zakorzenioną w tradycji stolarskiej.

Takie krzesło dobrze rozmawia z drewnianym stołem, ale nie wymaga stołu z tego samego gatunku drewna. Wręcz przeciwnie. Dąb, teak, orzech czy palisander mogą spotkać się w jednej jadalni, jeżeli zgadzają się ze sobą temperaturą, masą i sposobem wykończenia.

Series 7 Arne Jacobsena z 1955 roku oferuje zupełnie inne doświadczenie. Cienka skorupa z formowanego forniru opiera się na smukłej stalowej podstawie. Krzesło ma wyrazistą sylwetkę, ale wizualnie zajmuje niewiele miejsca.

Dzięki temu może stanąć przy stole, który sam w sobie jest mocnym obiektem. Kamienny blat, rzeźbiarska podstawa albo cięższe drewno nie muszą z nim konkurować.

Jeszcze inną drogą poszli Charles i Ray Eamesowie. Ich Molded Plywood Dining Chair z 1946 roku wyrósł z eksperymentów nad kształtowaniem sklejki w przestrzenne, dopasowane do ciała powierzchnie.

Trzy projekty, trzy sposoby myślenia. Właśnie dlatego dobór krzeseł według samej etykiety „MCM” niewiele rozwiązuje.

Drewno nie musi zgadzać się co do odcienia

Jednym z najbardziej zachowawczych sposobów urządzania jadalni jest szukanie krzeseł dokładnie w kolorze stołu.

W przypadku mebli vintage taki perfekcyjny match potrafi wyglądać mniej przekonująco niż kontrolowana różnica.

Stary teak ma własną głębię barwy. Palisander potrafi prowadzić niemal graficzny rysunek usłojenia. Dąb pozostaje spokojniejszy i bardziej matowy, a orzech wnosi cieplejszy, głęboki ton. Próba znalezienia sześciu krzeseł „niemal identycznych” z blatem często kończy się zestawieniem materiałów, które są do siebie podobne, ale nie na tyle, żeby tworzyć komplet.

Lepszy bywa świadomy kontrast niż niedokładna imitacja zgodności.

Do dużego palisandrowego stołu można więc dobrać czarne krzesła, tapicerowane siedziska na drewnianych ramach albo konstrukcje wykorzystujące chromowaną stal. Dębowy stół może spotkać się z ciemniejszym orzechem. Tekowy blat nie obrazi się na sklejkę, skórę ani metal.

Mid-century modern bardzo dobrze znosi takie zestawienia, bo historia tego nurtu sama jest historią spotkania rzemiosła z przemysłem.

Ciężki stół potrzebuje kontrapunktu

Masywny stół nie zawsze potrzebuje równie masywnych krzeseł.

Przy stole o grubej płycie, szerokich podporach albo brutalistycznej geometrii lekkie siedziska mogą działać jak wizualny kontrapunkt. Cienka stalowa podstawa, wyprofilowana sklejka czy ażurowe drewniane oparcie pozwalają zachować widoczność ciężkiej bryły stołu.

W drugą stronę działa ta sama zasada. Bardzo subtelny stół na smukłych nogach może dobrze wyglądać z nieco mocniej zarysowanymi krzesłami. Nie chodzi o stworzenie konfliktu, lecz o ustalenie hierarchii.

We wnętrzu rzadko potrzebujemy ośmiu równorzędnych bohaterów.

Jeżeli stół jest rzeźbiarskim obiektem, krzesła mogą budować rytm. Jeżeli to krzesła mają spektakularne oparcia albo wybitnie opracowaną konstrukcję, stół może pozostać spokojniejszy.

Ta zasada pozwala też łączyć MCM z meblami pochodzącymi z innych tradycji. Krzesła Scandinavian Modern mogą znakomicie funkcjonować przy surowszym stole brutalistycznym, jeżeli powtarza je materiał lub odpowiednio dobrana skala. Organiczne siedziska mogą natomiast ocieplić techniczną geometrię stołu inspirowanego Bauhausem.

Nie trzeba urządzać wnętrza w granicach jednej etykiety.

Okrągły stół zmienia sposób patrzenia na krzesło

Przy prostokątnym stole krzesła oglądamy przede wszystkim w szeregu.

Okrągły stół tworzy inną kompozycję. Każde krzesło ustawia się pod nieco innym kątem, dlatego mocniej widać jego profil, tył oparcia i konstrukcję.

Tutaj szczególnie dobrze wypadają projekty, które nie mają jednej reprezentacyjnej strony.

Wegner przywiązywał ogromną wagę do sposobu prowadzenia drewnianej ramy. Finn Juhl traktował mebel niemal rzeźbiarsko, rozdzielając konstrukcję od tapicerowanych powierzchni. Jacobsen redukował skorupę do charakterystycznego konturu. Takie krzesła można oglądać z wielu kierunków.

Ma to znaczenie zwłaszcza we współczesnych wnętrzach z otwartą kuchnią i jadalnią. Krzesło rzadko stoi dziś plecami do ściany. Często właśnie jego tylna część widoczna jest jako pierwsza od strony salonu.

Tył krzesła staje się częścią architektury wnętrza.

Cztery identyczne i dwa inne? Tak, ale różnica musi mieć sens

Mid-century modern dobrze znosi odejście od klasycznego kompletu identycznych krzeseł.

Przy prostokątnym stole można ustawić cztery jednakowe side chairs i dwa bardziej rozbudowane armchairs na jego końcach. Taki układ ma długą tradycję i naturalnie zaznacza osie stołu.

Można także zestawić dwa modele pochodzące od różnych projektantów, o ile coś je łączy: podobna wysokość oparcia, gatunek drewna, typ tapicerki, smukłość konstrukcji albo język linii.

Gorzej działa przypadkowy zestaw sześciu „fajnych krzeseł vintage”. Eklektyzm wymaga dyscypliny. Jeżeli każde krzesło pochodzi z innej dekady, wykorzystuje inny materiał, ma inną skalę i dodatkowo walczy o uwagę, jadalnia zaczyna przypominać magazyn handlarza designem przed otwarciem skrzyń.

Krzesło trzeba dobierać również do architektury wnętrza

W wysokim, przedwojennym mieszkaniu niewielkie drewniane siedziska mogą wyglądać na zbyt małe, szczególnie gdy wokół znajdują się wysokie drzwi, sztukaterie i duże płaszczyzny ścian. Z kolei niewielki modernistyczny apartament łatwo przeciążyć sześcioma rozbudowanymi fotelami z podłokietnikami.

Trzeba zobaczyć całą sylwetkę zestawu na tle pomieszczenia.

Znaczenie ma podłoga. Na mocno rysowanym parkiecie spokojniejsze nogi krzeseł mogą wyglądać lepiej niż skomplikowana konstrukcja. Przy jednolitej posadzce kamiennej albo mikrocemencie drewniany stół i krzesła mogą wnieść potrzebną miękkość.

Znaczenie ma także światło. Ażurowa konstrukcja pięknie pracuje w świetle bocznym, podczas gdy pełna skorupa tworzy wyraźniejszą plamę koloru i cień.

Meble z połowy XX wieku projektowano w okresie, kiedy modernistyczna architektura coraz mocniej otwierała wnętrza na światło, duże przeszklenia i swobodniejszy plan. W wielu dobrych realizacjach mebel nie wypełnia przestrzeni. Ma wokół siebie miejsce, dzięki któremu można zobaczyć jego formę.

Najlepszy zestaw nie musi wyglądać jak komplet

Dobrze skomponowana jadalnia może łączyć duński stół z włoską lampą, szwedzkimi krzesłami, ceramiką z lat 70. i współczesną sztuką. Jeżeli proporcje oraz materiały prowadzą ze sobą rozmowę, różnica pochodzenia przestaje być problemem.

Właśnie tutaj meble vintage pokazują swoją przewagę nad gotowymi zestawami aranżacyjnymi.

Przedmioty nie muszą pochodzić z jednego katalogu ani nawet z jednej dekady. Mogły powstać w Kopenhadze, Mediolanie, Helsinkach czy Los Angeles i reprezentować zupełnie odmienne szkoły projektowe. Trzeba tylko wiedzieć, dlaczego chcemy postawić je obok siebie.

Dobierając krzesła mid-century modern, nie zaczynaj więc od pytania: „jaki kolor pasuje do mojego stołu?”. Spójrz na linię blatu, podstawę, liczbę nóg, grubość drewna, wysokość oparcia, przestrzeń pomiędzy siedziskami i to, jak cały układ wygląda od strony wejścia do pokoju.

Dobry zestaw nie potrzebuje stylistycznej instrukcji obsługi. Stół i krzesła mogą pochodzić z różnych światów, jeżeli łączy je wspólna dyscyplina formy.

Olga WestwalewiczZałożycielka GARAGE GARAGELinkedIn

Założycielka GARAGE GARAGE, marki, która od 2013 roku specjalizującej się w wyszukiwaniu unikatowego designu XX wieku. Od lat odkrywa i przywraca do obiegu wyjątkowe obiekty wzornictwa, łącząc pasję do designu z kolekcjonerską wrażliwością. Stworzona przez nią marka GARAGE GARAGE jest dziś cenionym źródłem starannie wyselekcjonowanych mebli, oświetlenia i przedmiotów z historią. Jej działalność koncentruje się na promowaniu ponadczasowej estetyki, rzemiosła i wartości płynącej z odpowiedzialnej cyrkulacji designu.