Sofa art déco–luksusowe formy i tapicerki
Paryż 1925 – luksus miał mówić współczesnym językiem
Choć dziś termin Art Déco wydaje się oczywisty, upowszechnił się znacznie później. W latach 20. funkcjonowało między innymi określenie Style Moderne, a jednym z punktów odniesienia dla całego nurtu stała się paryska Exposition Internationale des Arts Décoratifs et Industriels Modernes z 1925 roku. To właśnie jej nazwa dała później początek określeniu Art Déco.
Wystawa pokazała, że nowoczesność nie musi oznaczać rezygnacji z luksusu. Francuscy projektanci korzystali ze szlachetnych gatunków drewna, lakieru, metalu, szkła i drogich tkanin, ale układali je w bardziej zdyscyplinowane kompozycje niż ich poprzednicy z epoki secesji. Po dekoracyjnej płynności Art Nouveau pojawiły się geometria, symetria, rytm oraz wyraźniej zarysowana bryła.
Mebel wypoczynkowy świetnie pokazywał tę zmianę. Sofa przestawała być wyłącznie neutralnym wyposażeniem salonu. Mogła stać się mocną, niemal architektoniczną formą, która wyznaczała charakter całego wnętrza.
Sofa art déco nie ma jednej sylwetki
Łatwo sprowadzić art déco do półokrągłego oparcia, weluru i złotych detali. Taki skrót działa w katalogu współczesnych inspiracji, ale historia wzornictwa jest znacznie ciekawsza.
Art déco było zbiorem różnych wpływów, a nie jednolitym systemem projektowym. Projektanci czerpali z geometrycznego Art Nouveau Josefa Hoffmanna i Charlesa Renniego Mackintosha, z kubizmu, sztuki awangardowej, ornamentyki starożytnego Egiptu oraz sztuki Afryki i Azji. Dlatego jedna sofa mogła opierać się na zwartej, niemal monumentalnej bryle, druga na rytmie łuków, a jeszcze inna na oszczędnej konstrukcji uzupełnionej luksusową tapicerką.
W latach 30. pojawił się kolejny kierunek – Streamline Moderne. Fascynacja szybkością, samochodami, statkami i aerodynamiką przyniosła łagodniejsze linie, zaokrąglone narożniki i bardziej płynne profile. W amerykańskim wzornictwie opływowe kształty wychodziły daleko poza transport i trafiały do architektury, sprzętów domowych oraz mebli.
Dlatego obła sofa o ciągłym, miękko poprowadzonym oparciu może odwoływać się do późnego art déco, ale równie dobrze może należeć już do późniejszego modernizmu. Datowanie mebla wyłącznie na podstawie zaokrąglonej formy prowadzi na manowce.
Ruhlmann – luksus bez dekoracyjnego chaosu
Jeśli trzeba wskazać nazwisko, które pozwala zrozumieć francuskie art déco, trudno ominąć Émile-Jacques'a Ruhlmanna. W latach 20. należał do najbardziej cenionych paryskich projektantów wnętrz. Tworzył kompletne wyposażenie, od mebli przez oświetlenie po tekstylia, traktując wnętrze jako spójną kompozycję. Metropolitan Museum of Art opisuje jego projekty przez wyrafinowanie proporcji, kosztowne materiały i wyjątkową jakość rzemiosła.
Ruhlmann chętnie korzystał z egzotycznych fornirów, między innymi hebanu makassar czy amboyny, lecz jego meble rzadko sprawiają wrażenie przeciążonych. Luksus wynikał z materiału, proporcji i wykonania, a nie z liczby ornamentów.
Ta zasada dobrze tłumaczy również charakter najlepszych sof kojarzonych z art déco. Wyrazista tkanina nie musi konkurować z konstrukcją. Zaokrąglone oparcie nie potrzebuje kolejnych warstw dekoracji. Metalowy detal może pojawić się raz, ale w precyzyjnie dobranym miejscu.
Art déco potrafi być wystawne, lecz dobre art déco zna umiar.
Paryż i Bauhaus – dwa różne pomysły na nowoczesny mebel
Rok 1925 jest interesujący również z innego powodu. Gdy Paryż prezentował luksusowe arts décoratifs, Marcel Breuer eksperymentował w Bauhausie z giętą rurą stalową. Powstały wówczas prototyp słynnego fotela B3, później znanego jako Wassily, otworzył drogę do całej rodziny lekkich mebli z chromowanej stali.
Kontrast jest fascynujący. Francuskie art déco mogło opierać się na kosztownym fornirze, lakierze, jedwabiu i pracy rzemieślnika. Bauhaus kierował uwagę ku produkcji przemysłowej, standaryzacji i redukcji ilości materiału. Oba nurty chciały zerwać z kopiowaniem dawnych stylów, ale zrobiły to zupełnie inaczej.
Właśnie dlatego zestawienie mięsistej, tapicerowanej sofy art déco z lekkim fotelem Bauhaus potrafi wyglądać we współczesnym wnętrzu lepiej niż odtwarzanie jednego stylu od podłogi do sufitu. Powstaje dialog dwóch idei projektowania rozwijających się niemal równolegle.
Tapicerka art déco – materiał musi pracować razem z bryłą
W przypadku sofy tkanina zajmuje dużą powierzchnię, więc mocno wpływa na odbiór całego projektu. Art déco dawało projektantom znakomite pole do eksperymentowania z tekstyliami. Na paryskiej wystawie z 1925 roku pojawiały się zarówno luksusowe realizacje meblowe, jak i nowoczesne tkaniny wyposażenia wnętrz.
Aksamit i welur pasują do art déco przede wszystkim dlatego, że reagują na światło. Włos układa się pod różnymi kątami, przez co kolor zmienia głębię w zależności od kierunku patrzenia. Na wypukłym oparciu lub szerokim podłokietniku światło dodatkowo podkreśla modelunek bryły.
Historyczne realizacje sięgały również po znacznie delikatniejsze materiały. Krzesło Drouant projektu Ruhlmanna otrzymało pierwotnie jedwabny adamaszek wykonany w Lyonie. Materiał okazał się tak subtelny, że z czasem uległ degradacji. Z kolei projekty Louis Süe i André Mare pokazują zastosowanie jedwabnego aksamitu w meblach z początku lat 20.
Skóra daje zupełnie inny efekt. Zamiast miękkiego połysku tkaniny wprowadza mocniejszą powierzchnię i z czasem rozwija patynę. Dobrze współpracuje z geometryczną konstrukcją, drewnem oraz metalem, dlatego może przesunąć sofę w stronę bardziej zdecydowanej, mniej salonowej odmiany modernizmu.
Bouclé wymaga natomiast ostrożności. Obecnie często pojawia się na zaokrąglonych sofach reklamowanych jako art déco, lecz sama pętelkowa tkanina nie stanowi historycznego wyznacznika tego nurtu. Obła forma plus kremowe bouclé mówi dziś raczej o współczesnej interpretacji niż o automatycznie rozpoznawalnym wzorcu z Paryża lat 20.
Zieleń, bordo i granat? Art déco nie miało jednego wzornika kolorów
Butelkowa zieleń, głęboki granat i burgund dobrze współgrają z mosiądzem, czernią oraz ciemnym drewnem, dlatego często pojawiają się we współczesnych aranżacjach inspirowanych art déco. Nie należy jednak traktować ich jako obowiązkowej palety historycznej.
Nurt chętnie korzystał również z czerni, bieli, mocnych kontrastów, barw nasyconych i powierzchni odbijających światło. Widać to zarówno w meblach, jak i w modzie, ceramice czy biżuterii epoki. Art déco potrafiło zestawiać surową geometrię z bardzo dekoracyjnym kolorem.
Dlatego przy ocenie sofy lepiej patrzeć na relację między kolorem a formą niż szukać jednego „właściwego” odcienia. Przy monumentalnej bryle mocna tapicerka może jeszcze zwiększyć jej ciężar. Przy smuklejszym meblu intensywna barwa często staje się głównym akcentem kompozycji.
Oryginał z epoki czy sofa w stylu art déco?
To rozróżnienie ma znaczenie dla kolekcjonera. Sofa wyprodukowana w latach 20. lub 30. i współczesny mebel inspirowany art déco należą do dwóch innych kategorii, nawet jeśli na zdjęciu wyglądają podobnie.
Przy meblu vintage trzeba patrzeć szerzej: na konstrukcję, materiały, sposób wykonania połączeń, historię renowacji, pochodzenie i ewentualne oznaczenia producenta. Nowa tapicerka nie przekreśla wartości starej sofy, zwłaszcza gdy pierwotna tkanina nie nadawała się już do użytkowania. Dobrze jednak wiedzieć, co pozostało oryginalne, a co zmieniono podczas renowacji.
Podobnie trzeba uważać na określenia handlowe. „Art déco”, „Hollywood Regency”, „Streamline Moderne” czy „mid-century” bywają dziś stosowane z dużą swobodą. W dobrze opisanym meblu styl powinien wynikać z datowania, pochodzenia i konstrukcji, a nie wyłącznie z tego, że sofa ma zaokrąglone oparcie albo mosiężne nogi.
Sofa art déco – luksus, który ma konstrukcję
Dobra sofa art déco przyciąga wzrok, ale jej siła nie kończy się na efektownej tkaninie. Najciekawsze projekty łączą wyraźną bryłę, świadome proporcje, szlachetną powierzchnię i rzemiosło, które wytrzymuje oglądanie z bliska.
Właśnie dlatego art déco nadal dobrze działa obok późniejszych ikon XX wieku. Potrafi wejść w dialog ze stalą Bauhausu, drewnem Danish Modern czy oszczędnością włoskiego modernizmu bez zamieniania wnętrza w kostiumową rekonstrukcję lat 20. Jedna dobra sofa wystarczy, by przypomnieć, że przedmiot użytkowy może mieć własną architekturę, ciężar i charakter.
