Komoda skandynawska – jak dopasować do nowoczesnego wnętrza?
Zanim pojawiło się pojęcie „styl skandynawski”
Współczesne rozumienie stylu skandynawskiego zostało mocno uproszczone. Jasne ściany, naturalne drewno i oszczędna dekoracja są zaledwie fragmentem historii. Duński modernizm, szwedzkie wzornictwo czy projekty powstające w Finlandii rozwijały własne języki formy, a ich wspólnym mianownikiem pozostawało bardzo świadome łączenie funkcji, materiału i konstrukcji.
Szczególne miejsce zajmuje Danish Modern, który zaczął zyskiwać międzynarodowe znaczenie w połowie XX wieku. Przełomem była wystawa kopenhaskiego cechu stolarzy w 1949 roku, po której duńskie meble zaczęły trafiać na rynki zagraniczne, zwłaszcza do Ameryki Północnej.
Nie był to jednak modernizm oparty na surowej, przemysłowej logice znanej z Bauhausu. W Danii nowoczesność została „zmiękczona” – poprzez użycie naturalnego drewna, większą rolę rzemiosła, łagodniejsze linie i wyraźny nacisk na wygodę użytkowania. W tym podejściu pracowali m.in. Kaare Klint, Finn Juhl, Børge Mogensen, Hans J. Wegner i Arne Jacobsen. Z czasem Danish Modern stał się szerokim nurtem, który rozwijał się przez kolejne dekady i przyjmował różne interpretacje.
Komody, sideboardy i niewielkie szafki z tego kręgu projektowego do dziś pozostają uniwersalne. Ich prosta, wyważona forma sprawia, że łatwo odnajdują się w różnych współczesnych aranżacjach.
Najpierw proporcja, później styl
Przy wyborze komody dużo ważniejsze od pytania „czy będzie pasowała kolorystycznie?” jest pytanie o skalę bryły.
Długie, niskie sideboardy powstające w Danii i Szwecji w latach 50. i 60. dobrze czują się przy szerokiej, pustej ścianie. Potrzebują miejsca po bokach. Jeśli wciśnie się dwumetrowy mebel pomiędzy drzwi a sofę, jego elegancja znika. To właśnie wolna przestrzeń pozwala zobaczyć linię blatu, rytm frontów, podstawę i proporcje nóg.
W małym mieszkaniu lepiej zachowuje się krótka komoda albo wysoki highboy. Taki mebel wykorzystuje pion i nie zabiera całej ściany. Niska komoda może z kolei pełnić funkcję szafki pod sprzęt audio czy telewizor, pod warunkiem że ekran nie przytłacza jej szerokością.
Dobrym przykładem różnicy skali można zaobserwować w kolekcji GARAGE GARAGE. Pojawiają się w niej zarówno niemal dwumetrowe sideboardy skandynawskie, jak i kompaktowa palisandrowa komoda projektu Kaia Kristiansena dla Feldballes Møbelfabrik.
Nie zawsze warto poszukiwać kompletu
Przy aranżowaniu mebla vintage często pojawia się potrzeba „dopasowania” odcieni. Palisander dostaje więc palisandrowy stolik, tekowi towarzyszy tek, a do dębu dobiera się zbliżony dąb.
Efekt okazuje się nie zawsze udany.
Znacznie lepiej zestawiać materiały niż imitować komplet. Ciepłe drewno dobrze wypada przy chłodnej stali nierdzewnej. Ciemny palisander zyskuje wyrazistość przy jasnym trawertynie albo kremowym kamieniu. Miodowy tek można skonfrontować z czernią, grafitem, szkłem lub lakierowaną powierzchnią o wysokim połysku.
Takie zestawienia mają wiele wspólnego z historią modernizmu. Bauhaus chętnie eksponował przemysłowe materiały, stal i szkło. Skandynawowie zachowali modernistyczną redukcję, lecz pozostali bliżej drewna oraz tradycji stolarskiej. Połączenie obu języków w jednym współczesnym wnętrzu nie jest więc przypadkowym miksem. To spotkanie dwóch różnych interpretacji XX-wiecznej nowoczesności.
Komoda skandynawska w minimalistycznym wnętrzu
Minimalizm wydaje się naturalnym partnerem dla skandynawskiego vintage, ale właśnie tutaj łatwo zrobić coś zbyt poprawnego.
Jeśli całe mieszkanie pozostaje białe, kremowe i spokojne, kolejny jasny mebel może zniknąć. Dlatego komoda o mocnym rysunku forniru, ciemnym froncie albo wyraźnej podstawie potrafi działać lepiej niż egzemplarz niemal stapiający się ze ścianą.
Nie trzeba również bać się koloru. Historia skandynawskiego wzornictwa nie kończy się na naturalnym drewnie. Nanna Ditzel i Verner Panton już w drugiej połowie XX wieku pokazali znacznie bardziej zmysłową, nasyconą i eksperymentalną stronę duńskiego designu. Designmuseum Danmark zestawia ich organiczne i popowe projekty z wcześniejszą tradycją Danish Modern właśnie po to, aby pokazać, jak szerokie było to środowisko projektowe.
Ciemna komoda może więc stanąć przy kobaltowej sofie. Tek może pojawić się przy burgundzie. Dąb dobrze znosi zieleń, czerń czy chłodny błękit.
Skandynawia może spotkać Bauhaus, Włochy i Space Age
Dobre wnętrze nie musi być stylistycznie jednorodne. Skandynawska komoda może pojawić się obok chromowanego fotela, włoskiej lampy z lat 70., współczesnej sofy o rzeźbiarskiej bryle albo przedmiotu inspirowanego estetyką Space Age.
Liczy się relacja pomiędzy formami.
Czasami połączy je podobna geometria. Innym razem kontrast materiałów albo powtarzająca się linia. Komoda o prostej bryle może uspokajać bardziej ekspresyjne wyposażenie. Mebel z mocnym fornirem sam stanie się centralnym punktem spokojniejszej przestrzeni.
Nie trzeba urządzać całego mieszkania według jednej epoki. Znacznie ciekawsze rezultaty daje traktowanie wnętrza jak kolekcji przedmiotów wybranych ze względu na jakość projektu, a nie zgodność metryki.
Komoda vintage jako część współczesnego wnętrza
Dobra skandynawska komoda ma tę właściwość, że po kilkudziesięciu latach nadal nie wygląda jak historyczna ciekawostka. Czytelne proporcje, naturalny materiał i dopracowany detal pozwalają jej funkcjonować w otoczeniu współczesnego designu bez udawania nowego mebla.
Nie trzeba też usuwać wszystkich śladów wieku. Delikatna patyna czy naturalne różnice w powierzchni drewna mogą dobrze kontrastować z gładkim kamieniem, szkłem albo nową architekturą.
W naszej kolekcji pojawiają się modele o bardzo różnym charakterze – od niewielkich komód po bardziej rozbudowane bryły, od spokojnego dębu po wyraziste forniry. Dlatego punktem wyjścia nie powinno być pytanie: „jak urządzić skandynawskie wnętrze?”. Lepiej zapytać: co w tej konkretnej komodzie jest najciekawsze i jak stworzyć jej odpowiednie otoczenie? Wtedy mebel vintage nie staje się stylizacją. Pozostaje pełnoprawną częścią współczesnego wnętrza.
