Mosiężny stolik – akcent glamour w stylu Hollywood Regency
Hollywood Regency narodził się bliżej planu filmowego niż fabryki
Hollywood Regency, nazywany też Regency Moderne, rozwijał się w Stanach Zjednoczonych podczas złotej ery Hollywood, od lat 20. do 50. XX wieku. Nie powstał jako jednolita szkoła projektowa z manifestem i jasno wytyczonym programem. Wyrósł raczej ze świata kina, rezydencji gwiazd i dekoratorów, którzy mieszali historyczne odniesienia z nowoczesnym komfortem, mocnym kolorem, połyskiem i świadomie budowaną scenografią wnętrza.
Jedną z najważniejszych postaci tego nurtu była Dorothy Draper, znana z własnego języka określanego jako Modern Baroque. Sięgała po przeskalowane ornamenty, czerń i biel, intensywne barwy, lakierowane powierzchnie i klasyczne motywy potraktowane z dużą swobodą. Obok niej działał William „Billy” Haines, aktor kina niemego, który po zakończeniu kariery ekranowej zajął się projektowaniem wnętrz dla hollywoodzkiej elity. Wśród jego klientów znaleźli się Joan Crawford, Carole Lombard czy Jack Warner.
Haines nie kopiował historycznego Regency. Brał z niego symetrię, elegancję i zamiłowanie do dekoracji, a potem zestawiał je z wygodnymi, niskimi meblami, nowymi wykończeniami i przedmiotami pochodzącymi z różnych tradycji. Jego realizacje pokazują również fascynację chinoiserie i sztuką azjatycką. W Sunnylands, rezydencji Annenbergów ukończonej w 1966 roku, zaprojektował ponad 450 mebli i obiektów wyposażenia. Powstało wnętrze maksymalistyczne, choć sama architektura A. Quincy Jonesa reprezentowała amerykański mid-century modern.
Ta sprzeczność jest dla Hollywood Regency bardzo charakterystyczna. Nowoczesność nie wymagała tu rezygnacji z dekoracyjności.
Dlaczego mosiądz tak dobrze mówi językiem Hollywood Regency?
Hollywood Regency kocha powierzchnie reagujące na światło. Lustra, szkło, lakier, chrom i złociste metale pomagają budować wnętrze, które zmienia się zależnie od oświetlenia. Mosiądz wpisuje się w ten repertuar szczególnie dobrze, ponieważ daje cieplejszy efekt niż chrom i łatwo zestawia się z czernią, kamieniem, ciemnym drewnem oraz nasyconymi tkaninami.
Nie trzeba jednak utożsamiać każdego mosiężnego mebla z Hollywood Regency. Sam materiał nie definiuje stylu. Mosiądz pojawia się w art déco, włoskim modernizmie, skandynawskim wzornictwie, brutalizmie i projektach z lat 70. O przynależności stylistycznej więcej mówi konstrukcja, proporcja, charakter powierzchni oraz materiały, które projektant zestawił ze sobą.
W przypadku stolików szczególnie interesujące staje się połączenie cienkiej, metalowej ramy z cięższym kamiennym blatem. Metal odbija światło, kamień je pochłania. Jeden materiał wydaje się lekki, drugi ma wyraźną masę. Powstaje kontrast, który nie potrzebuje dodatkowego ornamentu.
Glamour nie oznacza nadmiaru
Łatwo sprowadzić Hollywood Regency do złota, weluru, kryształu i lustrzanych powierzchni. Taki skrót gubi jednak sporą część jego charakteru.
Dobry mebel utrzymany w tej estetyce może mieć bardzo prostą konstrukcję. Dekoracyjność wynika wtedy z jakości materiału, połysku metalu albo kontrastu pomiędzy podstawą i blatem. Mosiężny stolik ze szklanym lub kamiennym blatem może być geometryczny, smukły, niemal architektoniczny. Dopiero materiał przesuwa go od surowego modernizmu w stronę bardziej zmysłowego glamour.
Hollywood Regency różni się pod tym względem od Bauhausu. Projektanci związani z Bauhausem chętnie eksponowali konstrukcję, przemysłowy materiał i możliwość seryjnej produkcji. W Hollywood konstrukcja również mogła pozostawać lekka i nowoczesna, ale jej zadaniem nie było manifestowanie funkcjonalistycznej dyscypliny. Mebel miał także tworzyć atmosferę.
Mosiądz nadaje się do tego znakomicie. W świetle dziennym potrafi być spokojny. Wieczorem przy bocznym oświetleniu zaczyna mocniej zaznaczać krawędzie i odbijać ciepłe refleksy. Forma pozostaje ta sama, ale jej odbiór się zmienia.
Art déco i Hollywood Regency – podobny blask, inna historia
Oba style łatwo pomylić, zwłaszcza gdy pojawiają się czarne powierzchnie, szkło, metal i szlachetne materiały. Ich źródła są jednak inne.
Art déco rozwijało się wcześniej, a paryska Exposition Internationale des Arts Décoratifs et Industriels Modernes z 1925 roku stała się jednym z wydarzeń najmocniej kojarzonych z jego historią. Francuscy twórcy, tacy jak Émile-Jacques Ruhlmann, budowali luksus przez precyzyjne rzemiosło, kosztowne forniry, symetrię i geometryczny porządek. Hollywood Regency korzystało z części podobnego repertuaru, ale robiło to bardziej eklektycznie. Łączyło odniesienia do angielskiego Regency, neoklasycyzmu, baroku, chinoiserie i współczesnego wzornictwa.
Można powiedzieć, że art déco bywa bardziej zdyscyplinowane, natomiast Hollywood Regency pozwala sobie na świadomą teatralność. Jeden nurt wyrósł z międzywojennej europejskiej wizji luksusowej nowoczesności, drugi mocno związał się z amerykańską kulturą filmu i życiem hollywoodzkich gwiazd.
Włoskie lata 70. przejęły glamour na własnych zasadach
Szczególnie ciekawy rozdział zaczyna się wtedy, gdy estetyka mosiądzu przechodzi do europejskiego wzornictwa lat 60. i 70. Włoscy projektanci coraz śmielej łączyli metal, szkło oraz kamień, budując meble o wyrazistych, lecz często oszczędnych konstrukcjach.
W kolekcji GARAGE GARAGE znajduje się mosiężny stolik kawowy z kamiennym blatem wykonany we Włoszech w latach 70. Jego ciemny, naturalnie rysowany kamień kontrastuje z połyskującą ramą. Stolik korzysta z dekoracyjnej siły materiałów kojarzonej z glamour, ale zachowuje modernistyczną klarowność konstrukcji.
Nie należy więc nazywać podobnych włoskich stolików z lat 70. pierwotnym Hollywood Regency. To raczej późniejsze rozwinięcie podobnego języka luksusu – już po doświadczeniach powojennego modernizmu, w epoce, która coraz chętniej przywracała wnętrzom połysk, kamień, szkło i dekoracyjną ekspresję.
Mosiądz, kamień, szkło
Mosiężny stolik ze szklanym blatem działa inaczej niż model zwieńczony marmurem czy ciemnym kamieniem.
Szkło eksponuje konstrukcję. Pozwala oglądać ramę, nogi i połączenia niemal tak samo dokładnie jak blat. Taki mebel wygląda lżej i mocniej zbliża się do eleganckiego modernizmu.
Kamień buduje masę. Marmur, trawertyn czy ciemne odmiany kamienia naturalnego wprowadzają rysunek, którego projektant nie kontroluje całkowicie. Każda płyta ma własne żyłowanie i tonację. Smukła mosiężna podstawa zaczyna wtedy działać jak oprawa.
Mosiądz łączy oba światy. Jest konstrukcją i dekoracją jednocześnie. Może przyjąć wysoki połysk, satynowe wykończenie albo naturalną patynę. W meblu vintage właśnie ta ostatnia często decyduje o jego charakterze.
Idealnie wypolerowana powierzchnia mówi o luksusie inaczej niż metal noszący ślady kilkudziesięciu lat użytkowania.
Hollywood Regency najlepiej wypada wtedy, gdy nie udaje filmowej scenografii
Najbardziej interesujące współczesne wnętrza z mosiężnym stolikiem nie próbują kopiować rezydencji z Beverly Hills z 1940 roku. Nie potrzebują aksamitnych zasłon, kryształowego żyrandola i złotych dodatków ustawionych w każdym rogu.
Znacznie lepiej pozwolić jednemu obiektowi wprowadzić kontrolowany połysk.
Mosiężna rama dobrze reaguje na beton, matowy tynk, ciemne drewno, skórę, wełnę czy prostą sofę modernistyczną. Przy brutalistycznej ścianie może wyglądać niemal jubilersko. Obok palisandrowego sideboardu z lat 60. tworzy cieplejsze, bardziej nasycone zestawienie. Przy oszczędnym Bauhausie staje się dekoracyjnym kontrapunktem.
Tak rozumiany glamour ma niewiele wspólnego z demonstracją przepychu. Chodzi raczej o światło, materiał i jeden świadomie wybrany gest.
Mosiężny stolik może być właśnie takim gestem. Nie potrzebuje całego wnętrza urządzonego w jednym stylu. Wystarczy, że zachowa swoją historię, proporcje i charakter materiału. Reszta może należeć już do zupełnie innej epoki.
