Vintage fotel – jak wybrać fotel wypoczynkowy z charakterem?
Charakter fotela zaczyna się od bryły
Najciekawsze fotele XX wieku łatwo rozpoznać nawet po samym konturze. Projektant nie potrzebował dekoracyjnego ornamentu, jeśli potrafił zbudować charakter za pomocą proporcji.
Spójrzmy na Bauhaus. W latach 20. Marcel Breuer eksperymentował z rurkami stalowymi, których przemysłowy charakter dobrze odpowiadał ideom nowoczesnego projektowania. W modelu B3, później nazwanym Wassily Chair, tradycyjny tapicerowany fotel klubowy został niemal całkowicie „rozebrany”. Pozostał stalowy szkielet oraz napięte płaszczyzny siedziska, oparcia i podłokietników. Inspiracją dla Breuera miała być technologia wykonywania rurowych kierownic rowerowych.
Taki fotel tworzy we wnętrzu zupełnie inne napięcie niż ciężka forma z szerokimi podłokietnikami. Bauhaus pokazuje konstrukcję. Danish Modern często ją łagodzi. Projekty organiczne próbują natomiast zatrzeć granicę między meblem a rzeźbą.
Dlatego przed zakupem dobrze określić, jaką rolę ma pełnić fotel. Może stać spokojnie obok regału i lampy albo świadomie zdominować salon. W drugim przypadku mocna sylwetka jest zaletą.
Danish Modern – gdy wygoda spotyka stolarstwo
Osobny rozdział należy do foteli skandynawskich z lat 50. i 60. Danish Modern nie opierał się na jednej formule, ale bardzo często łączył oszczędną formę, szacunek do materiału i dopracowane rzemiosło.
Hans J. Wegner jest jednym z projektantów, przez których krzesło i fotel stały się niemal wizytówką duńskiego wzornictwa.
Dobrym przykładem jest GE-290, zaprojektowany przez Wegnera dla Getamy w 1953 roku. Konstrukcję wykonano z litego dębu, a wyjmowane poduszki zestawiono z drewnianym szkieletem. Tutaj drewno nie zostaje ukryte pod tapicerką. Łączenia, podłokietniki i sposób prowadzenia nóg należą do kompozycji mebla.
Jeżeli pociąga nas taki kierunek, dobrze oglądać nie tylko tapicerkę. Profil podłokietnika, przekrój nogi, połączenie oparcia z ramą i sposób wykończenia drewna mówią o fotelu znacznie więcej niż modny kolor tkaniny.
Organiczny modernizm – fotel może być rzeźbą
Nie każdy modernista chciał pokazywać konstrukcję.
Arne Jacobsen podczas projektowania wnętrz SAS Royal Hotel w Kopenhadze stworzył w 1958 roku fotel Swan. Jego forma nie korzysta z prostych linii – płynne powierzchnie siedziska, oparcia i podłokietników przechodzą jedna w drugą, tworząc jednolitą bryłę.
To dobry punkt odniesienia przy wyborze fotela vintage. Czasami charakter nie wynika z drogocennego drewna, widocznych połączeń czy dekoracji. Wystarcza jedna zdecydowana linia.
Fotel organiczny dobrze działa w przestrzeni, w której dominują kąty proste: przy prostym sideboardzie, kamiennej posadzce, minimalistycznym stoliku lub dużej płaszczyźnie ściany. Kontrast pozwala zobaczyć jego formę wyraźniej.
Skóra, drewno, rattan czy stal?
Materiał często zdradza epokę i sposób myślenia projektanta.
Drewno kojarzymy przede wszystkim ze skandynawskim modernizmem, choć oczywiście jego historia jest znacznie dłuższa. W fotelach z połowy XX wieku spotkamy dąb, tek czy palisander. Liczy się nie sam gatunek, lecz sposób jego wykorzystania. Cienka rama daje zupełnie inne wrażenie niż szerokie, brutalistyczne przekroje.
Skóra dobrze współpracuje z konstrukcjami drewnianymi i metalowymi. W starym fotelu jej powierzchnia może nosić zmarszczenia, zmianę tonu i delikatne przetarcia. Nie każda taka cecha wymaga naprawy. Część śladów tworzy naturalną patynę.
Stal chromowana prowadzi w stronę Bauhausu, modernizmu i późniejszych eksperymentów lat 60. i 70. Daje wizualną lekkość, szczególnie gdy projektant ogranicza tapicerowane powierzchnie do minimum.
Rattan i plecionki wprowadzają jeszcze inne skojarzenia. Ich lekkość dobrze współgrała z nieformalnymi wnętrzami połowy XX wieku, projektami wypoczynkowymi oraz fascynacją naturalnymi materiałami. W GARAGE GARAGE można znaleźć włoskie i niemieckie fotele rattanowe z połowy XX wieku, zestawiane zarówno z Mid-Century Modern, jak i bardziej swobodną estetyką boho.
Nie ma więc jednego „najlepszego” materiału. Materiał powinien być częścią pomysłu projektowego, a nie kostiumem narzuconym meblowi.
Patyna czy zniszczenie?
W przypadku fotela vintage stan zachowania wymaga większej uwagi niż przy nowym meblu.
Ślad po kilkudziesięciu latach użytkowania może działać na korzyść przedmiotu. Delikatne przebarwienie drewna, naturalnie postarzała skóra czy niewielkie rysy przypominają, że mamy przed sobą autentyczny przedmiot z epoki.
Inaczej wygląda sprawa z pękniętą konstrukcją, obluzowanymi połączeniami, uszkodzonymi sprężynami albo źle przeprowadzoną wcześniejszą renowacją. Piękna patyna nie powinna zasłaniać problemów konstrukcyjnych.
Dlatego dobrze sprawdzić, czy fotel zachował oryginalne części, czy przeszedł konserwację oraz jaki zakres prac wykonano. Nowa tapicerka nie musi dyskwalifikować mebla. W wielu przypadkach pozwala korzystać z niego przez kolejne dekady. Ważne, żeby renowacja respektowała proporcje, materiały i sposób wykończenia właściwy dla projektu.
Wygoda także ma swoją epokę
Fotel wypoczynkowy musi pozwalać odpocząć, ale nie każda historyczna konstrukcja odpowiada współczesnym wyobrażeniom o miękkim lounge chair.
Moderniści nieraz celowo ograniczali ilość tapicerki. Inni projektanci budowali głębokie siedziska, wysokie zagłówki i szerokie podłokietniki. W latach 60. i 70. pojawiały się konstrukcje coraz bardziej rozłożyste, niskie i swobodne.
Przy wyborze trzeba więc zwrócić uwagę na wysokość siedziska, jego głębokość, kąt oparcia oraz podparcie głowy i ramion. Fotel do czytania może wymagać innej geometrii niż niski fotel lounge ustawiony przy stoliku kawowym.
Historia designu nie zwalnia z ergonomii. Najlepszy projekt sprawia, że forma i sposób siedzenia wynikają z tej samej idei.
Dobry vintage fotel nie musi pasować do kompletu
Najciekawsze wnętrza rzadko wyglądają jak katalog jednej kolekcji.
Duński fotel z lat 60. może stanąć przy współczesnej sofie. Chromowana konstrukcja w duchu Bauhausu potrafi świetnie zagrać ze starym drewnem. Rattanowy fotel może przełamać rygor minimalistycznego wnętrza.
Zamiast szukać identycznego koloru drewna albo tapicerki, lepiej budować dialog między formami. Ciężka sofa może potrzebować lekkiego fotela na smukłej konstrukcji. Surowe wnętrze może przyjąć miękką, organiczną bryłę. Przy mocnym dywanie dobrze wygląda fotel o oszczędniejszej sylwetce.
Vintage daje pod tym względem ogromną swobodę. Pozwala zestawiać przedmioty pochodzące z różnych dekad i krajów pod warunkiem, że łączy je podobna jakość projektowania.
Fotel, który ma własny głos
Dobrego fotela wypoczynkowego vintage nie wybiera się wyłącznie według daty produkcji. Liczą się proporcje, konstrukcja, materiał, historia i pomysł projektanta. Czasami będzie to precyzja Danish Modern, czasami surowa logika Bauhausu, włoska swoboda lat 70., organiczna linia albo bezkompromisowa forma późnego modernizmu.
Najciekawszy egzemplarz nie musi krzyczeć. Powinien jednak mieć własny głos.
Właśnie takich foteli szukamy w GARAGE GARAGE – przedmiotów, w których można zobaczyć konkretną epokę, warsztat projektanta i sposób myślenia o formie. Bo jeśli mamy przez kolejne lata spędzać w fotelu długie wieczory, dobrze wybrać taki, na który równie przyjemnie się patrzy, jak w nim siedzi.
